18-08-2010 08:11
autor: Krzysztof Michalak
Koń, to nie tylko mistrz skoków, ale również niesamowity facet. Pełna profeska + zabawa na luzie. Skakałem w tandemie po raz drugi, więc mam porównanie. Dziekuję za ekstremalne wrażenia :)
13-08-2010 14:36
autor: Mateusz Dym www.eprzeloty.pl
Bardzo fajna i przyjazna księga gości! Będę ją polecał każdemu znajomemu.
20-07-2010 21:50
autor: Katarzyna Belniak
Tego uczucia nie da sie opisac i nie można zapomnieć.Skakałam pierwszy raz,ale na pewno nie ostatni,jestem nieuleczalnie chora na spadochron.A Jarek-najlepszy pilot na świecie ;) Pozdrowienia dla Burzy :))
25-06-2010 11:45
autor: Paweł Rongiers
Jazda motocyklem to nic w porównaniu ze skokiem:) Z Jarkiem spotkałem się pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni, polecam wszystkim, wrażenia do końca życia. Migel twoja energia zaraża:) do zobaczenia w lipcu nad morzem
25-06-2010 11:43
autor: Konrad Zdżalik
Fantastyczne doświadczenie, Jarek przesympatyczny, pełny profesjonalizm a Aga i Miguel bardzo pozytynie zakreceni:D A film Miguela rewelacja! do zobaczenia w ta sobote ponownie;)
15-06-2010 11:44
autor: Alicja
Ciężko opisać takie przeżycie - trzeba spróbować!! Fajna atmosfera i niesamowite wrażenie. Koniecznie z filmem - pamiątka dla siebie i ubaw dla znajomych:)
18-05-2010 17:00
autor: Ola Matula facebook.com/zefirynka
Rewelacja! Swobodne spadanie - najwspanialsze uczucie pod słońcem, późniejszy lot na spadochronie - też fantastyczny. I uśmiech na twarzy, który do tej pory nie chce zejść :) A Jarek faktycznie - prawdziwy profesjonalista, a do tego bardzo pozytywny gość :)
11-04-2010 18:00
autor: Łukasz Golański
Pierwszy skok w życiu ale napewno nie ostatni,wrazenia nie do opisania.Mimo kiepskiej pogody ,tam na górze,ponad chmurami piekny błękit i słońce którego brakowało na dole.Jarek-prawdziwy profesjonalista i to mi dawalo poczucie bezpieczeństwa.Szybko zbieram kasiorke bo chce jeszcze-do nastepnego razu pozdro
08-10-2009 03:24
autor: Maciek Garboliński
Wielkie dzięki Jarku, to była fantastyczna sobota. Mistrzostwo świata. Chcemy jeszcze! pozdrawiamy M+J
01-10-2009 11:15
autor: Dorota Brożyna
Dzięki za super atmosferę i niezapomniany dzień :-)
Mam nadzieję, że to nie było ostatnie spotkanie. Oglądając film ubawiłam się z samej siebie, zwłaszcza z krzyku "Super!" przed samym skokiem :-)
Pozdrawiam, Dorota
22-09-2009 05:48
autor: Paweł Stopiński
No cóż...zacznę od tego że w mniemaniu przyjaciół zawsze byłem ryzykantem i człowiekiem odważnym(różne wariactwa już się w życiu robiło).Dlatego z ogromnym entuzjazmem przyjąłem prezent który zgotowała mi żona.SKOK SPADOCHRONOWY!!!Taki wyczyn chodził mi po głowie już od dawna.Tyle tylko że z każdą godziną upływającą do skoku i każdym kilometrem zbliżającym do lotniska mój animusz zaczął jakoś dziwnie maleć.Ale na szczęście tylko do pewnego momentu.W pewnym momencie pojawił się Jarek,wymieniliśmy kilka zdań na powitanie i już chciałem jak najprędzej siedzieć w samolocie.Nieprawdopodobnie szybko ten facet wzbudza pełne zaufanie a jego dobry humor natychmiast udzielił się również mnie.Jeśli był jakiś strach to został za bramą lotniska.
Zabawa zaczyna sie już po zamknięciu drzwi samolotu i przypomina nieco wycieczkę krajoznawczą z lotu ptaka.To głównie za sprawą Jarka,który zagaduję i pokazuje okolice(która chociaż świetnie znana to jakże inna z góry)podkreślając jednocześnie że prawdziwe atrakcje i widoki to będą ale jak już "wysiądziemy".Co do samego skoku....Moje doznania w trakcie chciałbym samolubnie zachować dla siebie poza tym opisać ich słowami nie sposób.Ci co już skakali to wiedzą,ci co jeszcze nie to niech żałują albo czym prędzej walą na lotnisko.Jeśli ktoś o tym myśli a nigdy się nie zdecyduje to na pewno będzie żałował.Należy pomiętać że skok spadochronowy to nie tylko sam skok.Skok to tylko wielki finał z adrenaliną w roli głównej a po nim następuje przejście na przeciwległy biegun gdzie w absolutnej ciszy opadamy podziwiając z góry świat a do tego jeszcze swobodnie rozmawiając(choć nie lubię być zwrócony plecami do rozmówcy).Do tego dochodzi jeszcze przejażdzka samolotem która nijak się ma do lotu pasażerskim odrzutowcem (niesamowite wrażenie zrobił na mnie moment zapalenia zielonego światła i sposób w jaki doświadczeni skoczkowie opuścili samolot,który zupełnie opustoszał chyba w 5sekund)W moim przypadku skutki tego wspaniałego wydarzenia
są następujace.Po pierwsze jestem już innym człowiekiem niż przed skokiem.Po drugie-coraz częściej z tesknotą spoglądam w niebo bo chcę tam wrócić.Po trzecie-jest to niewątpliwie najmocniejsza rzecz jaką do tej pory przeżyłem.I rzecz najważniejsza-od skoku minęło już kilka dni a ja wciąż tryskam takim humorem że ludzie w pracy sądzą że się czegoś "najarałem".Bez watpienia jest to genialny sposób na szarość życia.Rozpisałem się....
Czas na podziekowania.Przede wszystkim dziękuje mojej wspaniałej Asi.Sprawiła że spełniło sie jedno z moich wielkich marzeń(rzecz jasna liczę na spełnianie kolejnych)Sam będę ją nakłaniał aby uczyniła ten krok i posmakowała tego co ja.Oczywiście dziękuję Jarkowi którego szczerze podziwiam za jego pasję i sposób bycia oraz któremu ogromnie zazdroszczę umiejętności lotniczych.Jestem wdzięczny za wprowadzenie w świat sportu spadochronowego w sposób absolutnie bezlękowy,dzięki czemu mogłem zaznać pełnej przyjemności i zobaczyć o co tak naprawdę w tym chodzi.Tylko szkoda że tak krótko...
Z niecierpliwością oczekując następnego spotkania,łącze wyrazy szacunku i pozdrawiam Panie Jarku
22-08-2009 09:36
autor: Kaśka Sekuła
Powiem tyle - Instruktor przystojny :D a skok ... BEZCENNY!!!
dzięki Jarku za skok i boski lot :)
20-08-2009 03:31
autor: Angelika Godlewska
Skok to był pomysł mojej kochanej cioci jako prezent na 18 urodziny. Na początku trochę się wahałam, ale przecież każdy ma jakieś obawy. Teraz nie żałuje. Było wspaniale. Będę to pamiętać do końca życia...Najbardziej stresujący moment jest gdy masz wyskoczyć, ale potem... To jest nie do opisania...;)Coś wspaniałego...Serdeczne pozdrowienia z podziękowaniami dla Pani Agaty, Pana Jarka i Miguela;)
05-08-2009 06:45
autor: Marcin Mikulin
Witam
Mój pierwszy w życiu skok z Panem Jarkiem dostarczył mi niezapomnianych emocji.Prosiłem o bardziej ekstremalne doznania niż standardowy skok tandemowy i takie dostałem.Cały dzień nie mogłem dojść do siebie ale dostałem świetną próbkę co mnie czeka w przyszłości bo nie zamierzam zakończyć na tym jedny skoku!!!!
Pozdrawiam serdecznie.
Film ze skoku:
http://www.youtube.com/watch?v=dKpR25frqv0
02-08-2009 07:53
autor: Marcin Ostrowski
To był najlepszy, wymażony prezent jaki można dostać na 30 urodziny :)))) Coś niesamowitego :)) Emocje jakie się ma podczas skoku są nie do opisania. Fakt jest lęk na poczatku jak sie ma wyskoczyć z samolotu, potem to juz sama bajka :)) Wolność i przez chwile poczucie sie jak ptak :)) Jarek z Agatą są niesamowitymi ludźmi, bardzo otwarci i życzliwi. Jeżeli ktoś nie wybrał opcji z filmowaniem i zdjęciami to niech posłucha Agaty co mówi i postąpi za jej namową:)) Teraz wiem, że za jakiś czas znowu skocze z nimi :)) Dziękuję im za przeżycia i emocje jakich doświadczyłęm podczas tego skoku :)) Pozdrawiam gorąco całą Ekipię :)
19-07-2009 11:18
autor: Ania Gortatewicz Boguta
Jarku, Miguelu i Agato - dziękuję za wszystko :) Dzięki Wam czuję się jak młody Bóg :) Jestem taka szczęśliwa!!! Nie mogę się już doczekać kolejnego skoku :) Z niecierpliwością czekam na film!
O moich wrażeniach możecie poczytać tutaj http://picasaweb.google.pl/a.gortatewicz.boguta/SkokiSpadochronoweChrcynno2009?feat=directlink
Pozdrawiam i do zobaczenia :))))
30-06-2009 01:17
autor: Anna Kwiatkowska Mokosa
Bajkowo, pięknie, czarownie, cudnie, wspaniale!!! W swojej naiwności sądziłam, że pochmurno - szara pogoda w dniu mojego skoku popsuje mi zabawę. O naiwności!!! To jak lecisz nad chmurami, jak biegniesz po "wacie cukrowej" jak pięknie i słonecznie jest na górze - jest nie do opisania! A do tego dostałam dodatkowy prezent - niewiarygodną tęczę z drugiej strony chmur, niesamowite, kolorowe koło na bielutkich obłokach! I ten lifting w cenie skoku :) Ja CHCĘ JESZCZE! :) Wielkie dzięki dla całej ekipy!
29-06-2009 12:21
autor: Iza Liwińska
Drugi skok był jeszcze piękniejszy, bardziej świadomy. Przed samym wyjściem z samolotu przyznam że troszeczkę się bałam ale po chwili uczucie ulgi i szczęścia - to jest niesamowite. Tam można się poruszać!!! - do przodu do tyłu w bok albo tak jak super men z wyciągniętą ręką. Lepiej może być już tylko w przestrzeni kosmicznej w stanie nieważkości. Reszta przy tym blednie. Najbardziej podobało mi się jak lecieliśmy na plecach. Nie miałam już kłopotów z oddychaniem czego się bałam po pierwszym skoku. Tylko szkoda że to trwa tak krótko - i znowu chcę jeszcze raz. Pozdrowienia dla Jarka i Miguela - Film jest świetny - WIELKIE DZIĘKI....do następnego razu.
04-06-2009 02:53
autor: Jolka Klicka
Wrażenia BEZCENNE!!!! Czy adrenalina potrafi uzależnić? Chyba tak... Jarku - bardzo dziękuję za niesamowite przeżycie. Nawet nie będę próbowała tego opisać - zwyczajnie nie dam rady. To trzeba przeżyć!!!
29-05-2009 06:00
autor: Agnieszka Kołakowska
Dziękuję, to był najwspanialszy prezent urodzinowy i to dzięki Wam! Bardzo, bardzo dziękuję Maćkowi i Efce, no i jeszcze raz Wam Było bosko! Serdecznie pozdrawiam całą ekipę, Aguś :*
27-05-2009 10:43
autor: Włodzimierz Kołakowski www.pokazykonne.pl
Ludzie jest zarombiśćie człowiek tam w górze czuje się wolny i chce mu się krzyczeć ( Jarek mało nie ogłuchł jak krzyczałem )a do tego Miguel jako kamerzysta jest świetny, i te jego czerwone oko (uśmiech sam wciska się na twarz pomimo szybkości z jaką opadamy.
Jarek Pozdrawiam
25-05-2009 07:06
autor: Ania Palasinska
Muchas gracias Panie Koniu!;)
To byl najbaaaaaaaaaaaaaaaardziej intensywny majowy weekend w moim zyciu!
Zapraszam na pare cervezas na wyspie;)
(Panie Zbyszku, ocenzurowal Pan film?!?)
19-05-2009 07:06
autor: Iza Liwińska
(skakałam 09 maja 2009) To już tydzień a ja nadal nie mogę myśleć o niczym innym. Wspomnienie ciągle wraca. Ta chwila już na zawsze zostanie ze mną a ja już nigdy do końca nie wrócę na ziemie. Wszystko działo się tak szybko a zarazem trwało całe wieki, tam na górze jest inny wymiar czasu. Wtedy nie myślałam słowami więc teraz trudno mi to nimi opisać. Wiem jedno - pragnę tam wrócić. Jarku, dziękuję Ci. pozdrawiam Iza
12-05-2009 12:50
autor: Anik www.planik.pl
Jarku, gratuluję pięknej cyferki i fantastycznego skoku! Pozdrawiam cieplutko,
Anik
02-05-2009 01:38
autor: Kamila Romaniuk
niesamowite przeżycie...głęboki nur w chmury, pływam, pierwsze 50 sek. oddycham jak pod wodą. Czy wystarczy mi powietrza? nagle wszechogarniająca cisza, błogość i uczucie wdzięczności...jaki piękny ten świat, jak dobrze że tu jestem, jak dobrze, że Jarek jest obok...
Dziękuję z całego serca za pokazanie mi nieba:*
11-04-2009 08:26
autor: Dorota Kasicka
"Z ufnością Jarkowi swe życie powierzyłam i przeżyłam...!!;) " Tego się nie da opisać, to trzeba przeżyć!!!! Dziękuje Jarkowi i Andrzejowi!!!!:***
12-10-2008 10:46
autor: Iza Nowakowska
11.10.2008 - 100% wolności i pełna satysfakcja. Na pewno skoczę jeszcze raz i na tym się nie skończy. Nie ma się czego bać, bo skacze się z Jarkiem, a obok leci Zbyszek z kamerką i również pomaga . Dziękuję za to co przeżyłam. Pozdrowienia dla Jarka i Zbyszka ;) Na pewno do Was jeszcze przyjadę i to powtórzymy ;)
27-09-2008 02:47
autor: Agnieszka Jakimiak
Witam,na moj skok czekam az 3 miesiace (31.08.08) wspaniale przezycie i prawdziwa wolnosc!!!!! Z doskonalym poprowadzeniem Jarka, wielkie dzieki za wszystko!!! Serecznie pozdrawiam i do zobaczenia !!!!
Moze juz za rok :) Aga
15-09-2008 07:28
autor: Hanna Turowska
Na ten dzień czekałam całe życie
Powierzyłam siebie najwspanialszemu instruktorowi
Jarku dziękuje !!!;)
Zbyszku dziekuję za piekne zdjęcia;)
13.09.2008 SKOCZYŁAM W NOWE ZYCIE;)
I było tak.....
Chryste Panie otwierają luk...
aaaaaaooooooooooooeeeeeeeeee, jjjjjjjjjjjjjezeeeeeeeezuuuuuuuuuu, uuuuuuuuuuuuuuuussssssssssssmaaaaaaa, aaaaaaariaaaaaaaaaa
moje ręce, gdzie są moje rece,
o mój Boże, coś wspaniałaego, nogi, nogi, nogi, nogi, nogi, zgiąć nogi, zgiąć nogi, nogi zgiąć,
ale jazdaaaaaaaaaaa, ale pięknie, ale pięknie, coś wspaniałego, uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, uuuuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaa,
aaaaaaaaaaaaa, juuuuuuuuuuuuuuuuuuaaaaa, aaaaaaaaaaaaa, iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiihhhhhhhhh, hhhhhhhhhhhhhhhhhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,
ale odjazd, co on robi, co on robi, ach pływa, ok, pływamy, hihihi, ale numer, pływamy,
czadzik, najnormalniejszy czadzik, co Jarek mówił na ziemi, ok, żeby głowa do góry, no dobra, kręcimy się, w prawo, w rpawo, w prawo,
hehehe, teraz w lewo, ale odjazd, o widać chmury, rany,
gdzie my w ogóle jestesmy, mój Boze, jak tu pięknie, jak tu pięknie,jak tu pięknie,
klepanie, co znaczy klepanie, uffffffff, co się dzieje, co się dzieje, otwiera się spadochron, taaaaaaaaaak, ufffffff, jeeeeeeeeeeeeeeeaaaaaaaaaahhhhhhhh, hhhhhhhhhhaaaaaaaaaaaaaaaa,
tak, spokój,
i ta cisza ....zobaczłam cisze!!!!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
ale tu ładnie, co tak furczy, kurde bele, no co tak furczy, spadochron, pomarańczowy, wszytsko jest suuuuuuuuuuper, nawet kolor spadochronu,
chmury pod nami, ale czadzik, kołdra z piór ,prawa ręka ciągnie, to skecamy, w prawo, lewa ręka - to w lewo, hhhhhhuuuuuurrrrrraaaaaaa,
cos przepięknego, boczkiem obok chmury, nie no chyba nie zaplączemy się we własny spadochron, tylko nie w chmurę, no, nie w chmurę no, hihihihi,
ale odjazd, widać lotnisko, jakią piękny widok,
, Panie Boze jaki piękny świat stworzyłeś, ale spopój, ale spokój, jeszcze skręcamy?
jesze? no dobra, nogi do góry, kolana wyprostowane, spoko, spoko, spoko, jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze troszkę, juuuuuz, huuuura, huuuura,
ale czadzik, jeeeeeeeeeaaaaaaa, hura, hura, hura, ziemia, ziemia, huston, wylądowałam,
, coś wspaniałego, cos absolutnie, niewypowiedzianie wspaniałego
DZIĘKUJĘ ZROBIE TO JESZCZE RAZ;)
14-09-2008 12:30
autor: Adam Brzostek vel wyczes
12.09.08 jest jak na razie moim jednym z najpiękniejszych dni!Pomysł na skok rodził się w moich myślach od 5 lat odkąd skoczyłem na bungie.Niemiłe wydarzenie w moim życiu osobistym spowodowało, że decyzje o skoku podjąłem w ciągu jednego dnia, następnego byłem już na lotnisku:)(rada dla niezdecydowanych - NIE WAHAJCIE SIĘ I NIE CZEKAJCIE TYLKO TO ZRÓBCIE).Wszystkie wcześniejsze opisy o wrażeniach są bardzo podobne do moich ( moment krytyczny to otwarcie luku w samolocie). Widok chmur z góry nie do opisania.WRAŻENIA NIESAMOWITE. Jarek jest 100% profesjonalistą więc polecam skok właśnie z nim. ps. Jarku do zobaczenia jak najszybciej zbiorę kaskę.
Such a lovely day to go flying...
the sky's so clear the sun is shining...fate has given me wings,
such a terrible funny thing.
14-09-2008 11:03
autor: Karolina Baranek
Mogę śmiało powiedzieć, że moje życie zacznę dzielić na to, co było przed skokiem i to, co zdarzy(-ło) się po nim.
Ale od początku.
Bardzo dziękuje pewnej osobie, która natchnęła mnie do tego skoku i swoimi oczami pokazała mi, że świat może być piękniejszy i pełniejszy harmonii niż nam się wydaje stojąc twardo na ziemi. Dziękuje Piotrku! :)
Nie miałam żadnych wątpliwości, aby spróbować. Wraz z moją przyjaciółką :) postanowiłyśmy skoczyć pod okiem wspaniałego człowieka oraz najlepszego na świecie instruktora skoków tandemowych – Jarka oczywiście. Stworzył nam naprawdę cudowną atmosferę i dał pełne poczucie bezpieczeństwa. Odpowiedział na wszystkie pytania, wytłumaczył co będzie się działo podczas całych przygotowań i samego skoku. Udzielił szczegółowych instrukcji.
Gdy w końcu nadeszła chwila, aby założyć osprzęt i udać się do samolotu nie czułam stresu. Strach byłoby się bać, lecąc z takim profesjonalistą :).
Wlecieliśmy na odpowiednią wysokość (4000 metrów!!!), otworzył się właz samolotu i moim oczom ukazała się przepastna dziura. Moje serce bije jak oszalałe a adrenalina rozlewa się po całym ciele. Nie czuję już zimna, nie przeszkadza mi ciśnienie. Czuję tylko moje serce… i oddech Jarka na swoich plecach :)))))). Zbliżamy się do krawędzi – teraz nasza kolej. Nie ma czasu, aby się rozmyślić, wycofać. W dole tylko gęsty biały puch, nad nami bezkresny błękit. Czyste powietrze aż drażni nozdrza, Nie pamiętam tego ułamka sekundy, kiedy skoczyliśmy, ale to, co poczułam jest nie do opisania. Żadne słowa nie mogą wyrazić emocji, które wówczas były we mnie (ponad 200 km/h). Nie chodzi o to, że poczułam się jak ptak czy cokolwiek innego. Nie ograniczała mnie przestrzeń ani czas – byłam tylko ja. Lecąc w dół nie czuje się strachu. Spadając swobodnie miałam poczucie, że oto robię coś, co jest dla ludzi nieosiągalne. Teraz, tutaj przekraczam własne granice.
Nagle hamowanie. Zwolniliśmy i wówczas doświadczyłam najpiękniejszej rzeczy w moim życiu. Nie był to widok, nie było to poczucie wolności czy radość, że otworzył się spadochron. To cisza.
Nie ma nikogo, nie widać ziemi, bo pod nami jest tylko biała kołdra z chmur, Słońce ogrzewa tobie twarz. I ta cisza. Nie słychać nic – nawet najmniejszego szmeru, trzepotu motyla. Fakt, że niebo nie pozostawia po sobie najmniejszego śladu ludzkiej ingerencji sprawia, pozwala tobie poczuć się tak, jakbyś to właśnie ty był tu pierwszy. Ja się tak właśnie czułam. Cały czas mam tą ciszę w sobie. Ciszę, która wlała się w każdy skrawek mojego ciała. Harmonia, która dotyka cię na górze, pozostaje już w nas.
I nagle niespodzianka – spadochron znalazł się pod nami. Mój przecudowny tandem pilot przewidział dla mnie kolejne rozrywki. Zaczęliśmy kręcić młynki, bączki i inne piruety. Dotychczas nie sądziłam, że jest to ogóle możliwe będąc przypiętym do spadochronu. Wspaniała zabawa, a do tego okazja, aby w tych gęstych chmurach zostawić wszystkie złe emocje, żale, smutki i rozczarowania. Gdy zobaczyłam wyłaniającą się z chmur ziemię moje serce już było (i jest nadal) pełne dobrych emocji, radości oraz bezkresnego spokoju.
Jeszcze tylko miękkie lądowanie i z powrotem przyszło mi zostawić moje „skrzydła” i stanąć na nogach.
Wczoraj wracając do domu pierwszy raz płakałam ze szczęścia – nie były to szkliste oczy, nie były to łzy wzruszenia. Płakałam naprawdę, ponieważ nigdy nie czułam się bardziej szczęśliwa. Teraz patrząc w niebo i widząc ptaki, wiem, co czują. I wiem, dlaczego tak pięknie śpiewają…
Jestem wdzięczna Jarkowi, że odkrył przede mną świat, o którym nawet nie śniłam.
Dziękuję także Zbyszkowi za uwiecznienie tego cudu.
DZIĘKI CHŁOPAKI!!!
24-08-2008 09:39
autor: Monika Konopka
16.08.08 Przasnysz świeżo po turbulencjach pogodowych, prawie że pomiędzy jedną a drugą trąbą powietrzną :)- drugi skok tandemowy i jeszcze lepsze wrażenia!! Długi lot widokowy Turboletem z ciekawą obserwacją ziewających bardziej doświadczonych skoczków singlowych i trochę przestraszonych tandemowych, trochę zabawy z kamerą i fajny wyskok bocznym wyjściem (kurcze czemu nie wyskoczyliśmy już na READY, po co tracić czas :)) a potem zdecydowanie za krótkie swobodne spadanie i jeszcze bardziej za krótki lot na spadochronie!! :))Kto by pomyślał że skoki z samolotu mogą być tak przyjemne i .. bezpieczne :))JARKU dzięki za kolejny skok i za super film!! Moje podsumowanie. Czym różni się pierwszy skok od drugiego? Po pierwszym ma się ochotę na kolejny po 2 miesiącach. Po drugim - od razu.:))
pozdrawiam.Monika
18-08-2008 06:50
autor: ola krawczyk
sobotni skok (16 sierpień 2008) był wspaniałym przeżyciem. dzięki Jarkowi czułam się bardzo bezpiecznie :) fantastyczne i niezapomniane wrażenia. myślę że jeszcze kiedyś skocze. polecam gorąco ze względu na niesamowite przeżycia i odczucia. wielkie dzięki Jarek :) pozdrawiam Ola
10-08-2008 11:52
autor: Monika Konopka http://picasaweb.google.pl/monikakonopka6
To była chyba jedna z odważniejszych decyzji w moim życiu. Nie powiem żebym się nie bała ale wiedziałam że tak bardzo chcę to zrobić że żaden strach mnie nie powstrzyma. Poza tym uwielbiam latać samolotem więc miałam zapewnioną dodatkową atrakcję! Generalnie udało mi się zachować niemal stoicki spokój do momentu kiedy samolot ustabilizował lot i otrzworzył się - luk? tak to się chyba nazywa? i nie zaczęli wyskakiwać kolejni skoczkowie aż do momentu kiedy usłyszałam "no to teraz wstajemy i powoli zbliżamy się do wyjścia" :)) wtedy poczułam chęć przyczepienia się hakiem do barierki w samolocie :) ale honor nie pozwolił mi się wycofać, no jak to miałabym nie skorzystać z takiej okazji? Postanowiłam więc zdać się na to co będzie i.. wyskoczyliśmy. W pierwszej chwili uczucie spadania jest niesamowite -po prostu wciągnęło mnie w dół, takiego pędu nie da się do niczego porównać.A jak otworzyłam oczy (bo jednak wyskakując zamknęłam, wrr)to zniknął strach. Byłam tak zafascynowana widokiem pod sobą że zupełnie zapomniałam o kamerzyście który z nami leciał. .miałam coś do niego machać, robić miny itp a ja miałam tylko ochotę patrzeć w dół.. moment otwarcia spadochronu był ok, spodziewałam się większego szarpnięcia, a tak to po prostu nas wyhamowało i wpadliśmy w chmurę. próbowałam ją rozgarnąć rękami ale już wiem że się nie da :) a potem miałam okazję samodzielnie posterować spadochronem, to się wydaje całkiem proste. :) i tu znowu było ok dopóki nie majtnęło nami zbyt mocno i poczułam że mój żołądek (specjalnie tego dnia nie zapełniony) się zaczyna buntować. :) ale jakoś udało się dotrwać do lądowania bez robienia niemiłej niespodzianki widzom którzy czekali na lądzie. :) lądowanie ok, gładko jak piórko, na tylną część ciała :) potem jeszcze dwa słowa do kamery, do rodziców, powrót do domu i spałam z wrażenia do końca dnia. Minęły dwa miesiące i mam nadzieję że równo w rocznicę (tzn dwumiesięcznicę) uda mi się skoczyć ponownie. Zastanawiam się poważnie nad zrobieniem licencji AFF. Zobaczymy po drugim skoku. :)
Monika
07-08-2008 06:38
autor: ania
WIELKIE DZIĘKI!!skok odbył się 02.08 w przasnyszu.pogoda zrobiła nam psikusa ale było super. dzięki Tobie mogłam spełnić czyjeś marzenie!!!
04-08-2008 08:06
autor: Jan Jakub Klimecki
Witam. Skoczyłem w sobotę, dziś jest poniedziałek. Skok był elementem wspaniałego wieczoru kawalerskiego(dzięki Qkiz). Dopiero wczoraj wróciłem do domu i połozyłem się spac jak człowiek. Jest tak, jak mówił Zbyszek, to może trzymać dwa dni, nie spałem normalnie tej nocy, cały czas widziałem skrzydło spadochronu poniżej lini horyzontu. Nie da się oddać słowami tych emocji, dwie godziny po skoku czułem jakby wszystko działo sie wolniej. Jarek jest wspaniałym pilotem, najpierw wszystko spokojnie opowiedział, a potem dodał “masz się nieżle bawice” i taaak było. Swobodne opadanie było ekstra, ale zabawa jaką mi zafundował kręcąc bączki spadochronem też nieziemska Dzieki wielkie za przeżycia.
31-07-2008 07:20
autor: Karolina karolcia8D@autograf.pl
Moim marzeniem jest skoczyć tak ze spadochronem, mieszkam w słupku i nigdzie nie mogę znaleźć jakiegokolwiek klubu ! Proszę pomóżcie ;!!
27-07-2008 11:39
autor: Karolina K
NIESAMOWICIE, BOSKO, REWELACYJNIE I MEGA BEZPIECZNIE DZIEKI TOBIE!!!! NIEZAPOMNIANE PRZEZYCIE - DZIEKI TOBIE JARKU - CZYSTA PRZYJEMNOSC I CUDOWNE WSPOMNIENIA! TAK BARDZO JAK SIE BAŁAM - TAK BARDZO TERAZ JESTEM POD WRAŻENIEM :))))) DO ZOBACZENIA WKRÓTCE
22-07-2008 11:45
autor: Kasia Stochlińska
Ogladanie chmur z góry jest niesamowite. Ale musze odkleic nos od szyby, bo zbliza sie nasz przystanek:). Chwila na krawedzi, Jarek koryguje moja postawe (zapomnialam, przepraszam..:)i juz spadamy. Pierwsze wrazenie? Zimno! Drugie wrazenie? Chyba spadamy glowa w dol. Ale po chwili jest juz ok. Jarek koryguje moja postawe;). Trzecie wrazenie wypiera wszystkie poprzednie. Jest cudnie. Prawie zapominam o facecie na plecach, mam wrazenie, ze jestem sama. Tym wiekszym szokiem jest widok usmiechnietego goscia tuz przed moim nosem:). Co mi na moje niebo wlata?
Aaa, zdjecia robi, chyba powinnam sie usmiechac. Robie co moge, ale mam wrazenie ze nie panuje nad twarza.
Fajnie sie spada:). Ale w koncu spadochron sie otwiera i nastaje cisza. Słysze glos Jarka, wszystko w porzadku, spadochron sie otworzyl prawidłowo. To dobrze, tylko dlaczego krecimy sie jak na karuzeli:)? Chmury sa tak blisko, ze mam wrazenie, ze moge ich dotknac. Moze nawet probuje?
Jeszcze chwila i ladujemy. Nogi w gore i miekkie "pac" na tyłek. Żoładek troche mi sie buntuje (nie przepadam za karuzelami:), ale przede wszystkim czuje zal, ze to juz koniec.
Efekt uboczny calej tej zabawy jest taki, ze teraz patrze w niebo, usmiecham sie jak głupia i chce tam wrocic. I wroce.
Dziekuje Jarku!
I do zobaczenia niebawem:))
09-07-2008 06:04
autor: Darek Wozniak
Skoczyłem 21.06.2008r. Serdecznie wszystkim POLECAM skakanie z Jarkiem!!! Jest profesjonalistą w kazdym calu i dostarcza niezapomnianych wrażeń. Zbyszek i Ania utrwalą to w postaci filmu i zdjęć. Razem tworzą zgrany zespół. Tak wiec jesli ktoś ma ochotę skoczyc i ma jakies wątpliwości to niepotrzebnie!!! Atmosfera od samego początku jest świetna a to co dzieje się potem... poprostu trzeba przeżyć samemu!!! Jeszcze raz serdeczne dzięki...spełniacie marzenia...!!!
08-07-2008 10:24
autor: Maciek Gliwa
Skakałem 6.07.2008
Coś niesamowitego!!! Wielkie dzięki dla Jarka i Zbyszka! Tych przeżyć nie da się porównać z czymkolwiek innym! Na początku Jarek wszystko dokładnie mi wytłumaczył, krok po kroku czego mogę się spodziewać. Moment w którym opuściliśmy samolot był totalnym odjazdem, właściwie strach w jednej chwili zastąpiła totalna euforia! Swobodny lot był świetny, miałem okazję powygłupiać się trochę przed kamerą Zbyszka. No i sam lot z otwartą czaszą był równie ekscytujący! Potem już tylko mięciutkie lądowanie i bateryjki pozytywnie naładowane na kolejny miesiąc :)))). To było chyba największe przeżycie w moim życiu! Żeglowanie, narty, snowboard, paintball nie dają nawet 5% takich wrażeń. Nigdy już nie spojrzę w niebo w ten sam sposób. Dziękuję chłopaki!!!!
Maciek
30-06-2008 11:48
autor: Marcin Borkowski
skakałem wczoraj (29.06), to cos tak niesamowitego, ze jak zamkne oczy widze tylko moment wyjscia z samolotu i bezwladne spadanie...:) polecam wszystkim... naprawde warto:) to moze odmienic Wasze zycie:) Jarku, dzieki wielkie za skok (mam nadzieje nie ostatni:))
03-06-2008 11:51
autor: Radosław Kozłowski
Polecam i wielkie DZIĘXXXXXXXXXXX
staruszków muszę namówic
01-06-2008 08:03
autor: Kacper Konopka
Cześć! Jestem 8 godzin po skoku ale wciąż jestem w chmurach.Rodzice podarowali mi skok na dzień dziecka.Dziękuję panu Jarkowi i Zbyszkowi za wspaniałą zabawe w powietrzu.Kiedy moi koledzy dowiedzieli się, że będę skakać wszyscy po kolei wymiękali.
28-05-2008 09:49
autor: Marcin Lewandowski
Chłopaki wielkie podziękowania za dostarczeni tak niesamowitych emocji. Jak do tej pory nic nie dostarczyło mi tak duzej dawki adrenaliny. Skok był jedną z najfajniejszych chwil w moim życiu. Wielkie podziękowania dla Jarka i Zbycha za niesamowite doznania. Skoki można porównać do sexu - jak sie spróbuje raz to żyć bez tego nie można.
Raz jeszcze wielkie dzięki
18-05-2008 01:27
autor: Marcin Kurant
O rany!!! Rewelacja!!! Niesamowite przeżycie i ogromna dawka adrenaliny :-)). Skok głową w dół w białą otchłań zapiera dech w piersiach. Spadanie z olbrzymią prędkością, brak tchu i uderzenia wiatru na twarzy są nie do opisania. Przez chwilę traci się poczucie czasu. Jest to jeden z najpiękniejszych momentów w życiu :-)). Wielkie dzięki dla Jarka i Zbyszka!!!
13-05-2008 12:13
autor: Monika Weber
Dziękuję Wam - było niesamowicie i cudownie!:-))). Szkoda tylko, że tak potem boli powrót z nieba na ziemię, czyli do tzw. rzeczywistości (w związku z czym przebumelowałam wczoraj na pociechę pół dnia pracy na skajdajwerskich stronkach :-)).
Pozdrawiam BARDZO, BARDZO serdecznie!!!
11-05-2008 11:31
autor: Atur Szczepański
Skok był taki jaki oczekiwałem :D adrenalina robiła swoje. Masakra nadal widzę próg samolotu i tą wolną przestrzeń. Było świetnie chcę robić to częściej :D Pozdrowienia dla wszystkich skoczków TANDEMOWYCH i nie tylko. pozdro KONIU, do następnego .
08-05-2008 05:11
autor: Anna Stelmaszczuk
Było przecudownie!!!Choć minęło już kilka dni od czasu mojego pierwszego skoku, to nadal jestem jeszcze tam w przestworzach :-)) Niesamowite przeżycie! Poczucie wolności, błogostan, adrenalina... I chcę jeszcze i jeszcze...:-) Jarku, dziękuję Ci!! jesteś mistrzem świata w tym co robisz :-))
06-05-2008 04:53
autor: Śliż PaweŁ
Witam Witam..3 maja ok godziny 12 oddaŁem swój pierwszy w zyciu skok w tandemie z Jarkiem Boroniemi wiem jedno warto żyć dla tej chwili co sie czuje na wysokośći 4000m .. w sŁowach tego nie można ujać co sie czuje bo to jest zbyt pięne...Pozdrowienia dla Jarka i prze sympatycznej kamerzystki ZUZY,
04-05-2008 12:34
autor: Ada Pałuba
Najpiękniejsze chwile mojego życia. Najpierw strach, potem poczucie wolności, duma i wielka radość. Człowiek nabiera innej perspektywy w patrzeniu na świat. polecam wszystkim i do zobaczenia w przestworzach :)
03-05-2008 12:13
autor: Iwona Olczyk
Jarku - WIELKIE uściski!!! Było rewelacyjnie. Nie wiem co lepsze, szaleńcza prędkość spadania czy boska cisza i kontemplacja malutkich punktów na ziemi :-D Tam na górze, czas inaczej leci - nie zdążyłam się wystarczająco nacieszyć. Wiem jedno - wkrótce polatamy znowu. Do zobaczenia!!!
02-05-2008 12:05
autor: Jarek Boroń www.tandemy.waw.pl
Jestem już po skokach w domu wśród zieleni i ciszy lasu ale myślami jestem tam 4000 m nad ziemia razem z Wami. Dziękuję Wam za zaufanie i za radość, która zagościła na Waszych twarzach. Uśmiechacie sie, płaczecie, wrzeszczycie aż mi w uszach dzwoni lub cichutko przeżywaciete chwile, które i dla mnie są ważne!!!!! Gratuluję: Tomkowi, Michałowi, Agnieszce, Iwonie i Marcinowi któremu spadały okulary bo za mocno wiało. Pozdrawiam Jarek Boroń
15-03-2008 12:01
autor: Bogdan Gogolewski
Fantastyczna przygoda . Gorąco polecam. Może kiedyś jeszcze raz ?
Pozdrawiam .
Bogdan z Olsztyna .
14-01-2008 09:18
autor: Monika Ziółkowska
Witam Ja pierwszy swój skok przeżyłam:) w sierpniu ubiegłego roku... i naprawdę nie mogę doczekać się rozpoczęcia sezonu. Na pewno skoczę jeszcze raz... zabawa i wrażenia niezapomniane:) P.S. To naprawdę lepsze niż sex...!!!
11-11-2007 12:03
autor: joanna wasilewska http://tandemy.waw.pl
Jaro!!!!bylo fantastycznie!!!!dziekuje Ci za ta ogromna radosc i duza dawke adrenaliny,,,,pomimo chmury sniegowej i chwili strachu i tak warto bylo ,bo takie doswiadczenia trzeba kolekcjonowac,,,poczuc sie przez chwile jak ptak to cudowne,,,w 100% ronzumiem Twoja pasje,,,to swietna sprawa,,,naprawde ten skok poszerzyl moja wizje postrzegania swiata i pozwolil zapomniec przez chwile o problemach,,jeszcze raz Ci dziekuje,,,buziaki i usciski ,Asia
31-10-2007 09:47
autor: Milena Orzechowska
Dzięki wielkie za skok :)
Naprawde coś fantastycznego
jak ktoś się waha, to moge śmiało powiedzieć, że nie ma się czego bać :)
a naprawde warto choć raz w życiu to przeżyć
wszystkim serdecznie polecam
ps. lepszej ekipy nie znajdziecie :P
Jarku, Zbyszku wielkie dzieki za skok i wspomnienie
POZDRAWIAM
Z GŁOWĄ W CHMURACH
MILKA
24-10-2007 17:37
autor: Anna Sołyga http://wp.pl
I mamy już pażdziernik, za chwilę listopad, a ja ciągle nie mogę zapomnieć swojego wrześniowego skoku.
03-09-2007 13:42
autor: Marcin Torchała
Witam...
Dziękuję za pomoc w spełnieniu wielkiego marzenia jakim jest, było i będzie latanie. Ten skok który razem oddaliśmy zrobił na mnie ogromne wrażenie.Wiem o tym ze chce to powtórzyć i myślę o zrobieniu kursu!!! Wciągnelo mnie:) Tylko muszę znaleźć czas na pogodzenie wszystkich obowiązków zarówno zawodowych jak i rodzinnych. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!!! Do zobaczenia:)
21-08-2007 13:53
autor: Ewelina Duranc http://www.tandemy.waw.pl
(cz.3) P.S. 2 Od mojego skoku minęło już sporo czasu, nie sądźcie tylko, że mi się nie podobało i dlatego tak długo nic nie pisałam. Po prostu tak wyszło. A było – jeszcze raz powtórzę: WSPANIALE!
21-08-2007 13:52
autor: Ewelina Duranc http://www.tandemy.waw.pl
(cz.2) Na koniec, chciałabym gorąco zachęcić osoby niepełnosprawne do skoku! To jest jak najbardziej możliwe – ja jestem tego najlepszym przykładem - spełniajcie swoje marzenia bo warto! :)
Jeszcze raz dzięki, za tą niesamowita podróż po niebieskim oceanie nieba :)
P.S. Prawdą jest, że taki skok uzależnia - następnego ranka obudziłam się i miałam jeszcze większą ochotę przeżycia tego jeszcze raz. Do zobaczenia w chmurach ponownie. Naprawdę strasznie zazdroszczę Wam tych skoków, nie tylko w tandemach. Czekam z niecierpliwością na filmik i fotki. Pozdrawiam serdecznie :)
21-08-2007 13:51
autor: Ewelina Duranc http://www.tandemy.waw.pl
Mój skok odbył się 28.07.2007 r. W tym dniu spełniło się moje ogromne marzenie, ale tak naprawdę to było o wiele więcej. Jarku, Zbyszku – dziękuję Wam za ukazanie mi świata z innej perspektywy – tej o wiele piękniejszej - oraz za to, że mogłam poczuć się naprawdę wolna - jak ptak... W końcu niezależna od nikogo na ziemi. Dzięki również za to (czy raczej przede wszystkim za to), że zapomniałam choć na chwile o swojej niepełnosprawności. To jest jedyne miejsce gdzie nic nie ma znaczenia i to jest moim zdaniem najistotniejsze. Dodaliście mi skrzydeł oraz sprawiliście ze byłam przez tą chwilę najszczęśliwszą osobą pod słońcem J J
06-08-2007 14:18
autor: Marta
było cudownie...
nieprzewidywalnie i nieziemsko:)dziekuje Jarku za "chwile dla mnie" oraz Zbyszku-za to że także tam byłes;)
29-07-2007 23:55
autor: julia http://www.iii.com
dziekuje ze pokazales mi swiat z innej perspektywy. To jest nie tylko piekne, ale tez bardzo pouczajace doswiadczenie - pozwala nabrac odpowiedniego dystansu do spraw codziennych. julia
29-07-2007 17:16
autor: Marta http://www.tandemy.com
oddałam swoj pierwszy skok 21 lipca na 25 urodziny, szczerze nie umiem ubrac tego co przezyłam w słowa było zajebicie:) wiem jedno wracam w chmury ale tym razem po kursie:)dziekuje:)
29-07-2007 16:51
autor: Artur cz.9
Zobaczyłem uśmiechy Zbyszka i Jarka, podziekowania, gratulacje...
Kiedy obudziłem się dziś rano, spojrzałem w niebo "Wspaniała pogoda na skok, gdzieniegdzie małe chmury kłębiaste... a może by tak jeszcze raz...?" Niewątpliwie TAK !!!
Serdeczne pozdrowienia dla Ani, Jarka i Zbyszka!!!
Wam dziękuję za piękny lot a mojej Ukochanej za spełnienie mojego największego marzenia!!! :)))
Jeszcze się spotkamy tam wysoko, w chmurach ;-).
P.S Z niecierpliwością czekam na filmik i fotki z lotu :))
29-07-2007 16:50
autor: Artur cz.7
Pomyślałem, że tam na dole trwało to trochę dłużej. Mocny podmuch wiatru, salto pod samolotem, lot głową w dół, Jarek za chwilę pomógł przyjąć prawidłową pozycję i lecimy... deszcz uderzał w twarz z prędkością ponad 200km/h, przyjemny piling twarzy. Za chwilę przedarliśmy się przez chmury i.... to niesamowity widok!!! Wolność!!! Nagle metr przed nosem pojawił się Zbyszek. Uśmiechnięty, radosny pomachaliśmy sobie.
29-07-2007 16:50
autor: Artur cz.8
Moja radość nie miała granic, cieszyłem się jak dziecko. Później umówione klepnięcie w ramię i uczucie, że lece do góry z ogromną prędkością. Jest i nasz "wybawca" - pomaranczowy, duży.... spadochron. Fajnie cię widzieć, pomyślałem.
Szybowaliśmy niczym ptaki. Miałem możliwość sterować przez chwilę naszym lotem (robiłem to z ogromną radością). Podziwiałem widoki mając świadomość, że latam, fruwam... po około 3-5 minutach zbliżał się nieuchronny koniec naszej wycieczki. Podchodzimy do lądowania - usłyszałem. Podciągnięte nogi do pozycji horyzontalnej i miękkie lądowanie tyłkiem na trawie :))))))))))
29-07-2007 16:47
autor: Artur
W myślach przypominałem sobie szkolenie... staniemy na krawędzi, Jarek powie "Ready, steady, go" i skaczemy... pozycja, ułożenie ciała... Nagle moje myśli zostały przerwane przez brzęczyk w samolocie - 16 osób, które były razem z nami, podnosi się i wychodzą!! Idą sobie jeden za drugim i popędzają się nawzajem "Go, go, go, go..." Idziemy i my. Przypięty do Jarka niezdarnie poruszam się wzdłuż samolotu, podchodzimy do krawędzi, Zbyszek stanął przodem do nas i za chwilę zniknął w dole, pomyślałem - prawa noga do przodu... nagle Jarek szybko powiedział "Ready, steady, go!!!" i .... i już jesteśmy w chmurach. Pomyślałem, że tam na dole trwa
29-07-2007 16:46
autor: Artur cz.5
"Lot 13-ty!!! 15 minut!!!" - Na mnie już czas - powiedziałem do przyjaciół. Uścisk dłoni, uśmiech i nasze niedowierzanie - za chwilę będę tam w chmurach, będę jednym z tych milimetrowych punkcików.
Zebrały się chmury deszczowe, Jarek powiedział, że będziemy mieli dodatkowe atrakcje na górze :)))
Wsiedliśmy do samolotu i start. Spoglądanie na wysokościomierz, jesteśmy na wysokości 1500m, Tu otworzymy spadochron. Spojrzałem przez okno - nieźle, ludzi nie widać, samochody malutkie, choryzont szeroki. Jest bardzo wysoko, ale nad nami jeszcze 2500m na które musimy się wznieść.
29-07-2007 16:44
autor: Artur cz.4
"Lot 13-ty!!! 15 minut!!!" - Na mnie już czas - powiedziałem do przyjaciół. Uścisk dłoni, uśmiech i nasze niedowierzanie - za chwilę będę tam w chmurach, będę jednym z tych milimetrowych punkcików.
Zebrały się chmury deszczowe, Jarek powiedział, że będziemy mieli dodatkowe atrakcje na górze :)))
Wsiedliśmy do samolotu i start. Spoglądanie na wysokościomierz, jesteśmy na wysokości 1500m, Tu otworzymy spadochron. Spojrzałem przez okno - nieźle, ludzi nie widać, samochody malutkie, choryzont szeroki. Jest bardzo wysoko, ale nad nami jeszcze 2500m na które musimy się wznieść.
29-07-2007 16:43
autor: Artur cz.3
gdy grawitacja nieuchronnie będzie nas ściągała na ziemię, umowne znaki migowe... Dostałem niebieski kombinezon i szelki z masywnymi karabińczykami.
Kiedy byłem już ubrany w profesjonalny sprzęt, dotarło do mnie, że za chwilę naprawde będę "spadał z chmur" - jak to określiła 5-cio letnia córeczka mojego kolegi. Miałem skoczyć w 13-stym locie. Oczekując na ten moment, podziwialiśmy punkciki wielkości 0,5mm - skoczków, którzy byli wysoko ponad naszymi głowami.
Krew w żyłach pulsowała, serce coraz mocniej biło, poziom adrenaliny wzrastał w oszałamiającym tępie, ale to nie był strach. Bardziej ciekawość połączona z podnieceniem.
"Lot 13-
29-07-2007 16:41
autor: Artur cz.2
tak szybko... miałem wrażenie że za chwilę się zagotuje.
Ale może opowiem wszystko po kolei.
O 13:30 miałem umówione spotkanie z Jarkiem. Kiedy dotarliśmy na miejsce, powiedziano nam, "Za chwilę wyląduje, o to ten pomarańczowy spadochron, tam wysoko w górze". Wskazano nam miejsce do którego podejdzie Jarek - niebieska plandeka rozłożona na trawie. Za chwilę poznaliśmy Anię, Jarka i Zbyszka.
Po paru minutach odbyło się szkolenie jak postępować tam w chmurach - "Wyobraź sobie, że to jest krawędź samolotu, prawa noga do przudu, lewą wysuń do tyłu" - tu na dole wszystko było omawiane krok po kroku, powoli... pozycja jaką przyjąć podczas g
29-07-2007 16:40
autor: Artur
Spełniło się moje największe marzenie - skok z 4000m prosto w chmury.
Był to prezent na moje urodziny. Rzekomo mieliśmy jechać pod Nasielsk po jakieś ważne dokumenty :)))
O fakcie, gdzie rzeczywiście jadę, dowiedziałem się kilka godzin przed skokiem... oczy delikatnie się spociły a iskierki w nich nie pozwoliły mi pomyśleć choć przez chwilę o czymś innym.
Spotkanie z Jarkiem o 13:30, lot nr 13, o 15:58 komunikat z megafonu "Lot trzynasty! 15 minut!!!" Spojrzałem na zegarek - "Ładnie, akurat 16:13". Mało tego, 31 lat to odwrócona 13-ka. Przyjaciele z którymi tam byłem podnosili bardzo skutecznie poziom adrenaliny, krew w żyłach płynęła
24-07-2007 13:09
autor: Marcin Rudnicki http://www.materialydachowe.pl
Dopiero dziś postanowiłem napisać kilka słów nt. mojego pierwszego skoku z Jarkiem. Wczoraj minął miesiąc od tego wydarzenia a ja wciąż bujam w obłokach. Od tego czasu trochę się zmieniło, zdążyłem zrobić kurs Basic u Iwana w Przasnyszu i teraz wpadam raz na jakiś czas na 1200m co by się trochę przewietrzyć. Brakuje mi jednak chmur jakie pokazał mi Jarek a na filmie (fachowo) uwiecznił Zbyszek, dlatego jeszcze w wakacje, wybieram się na skoki AFF. Krótka RADA DLA WSZYSTKICH NIEPRZEKONANYCH: spróbujcie Tandemu a Wasze życie nigdy nie będzie już takie jak dawniej.
P.S.
Aniu, jeszcze raz dziękuję za kapitalną muzykę do filmu.
23-07-2007 09:37
autor: Eliza http://www.tandemy.waw.pl
Jarku Zbyszku i Aniu.
Dzięki Wam udało mi się spełnic marzenie Karola i to w jego 30te urodziny.
Oboje Wam dziękujemy :):)
I obiecujemy, że jeszcze wrócimy
16-07-2007 20:26
autor: Darek G. http://www.pocztowy.pl
Witam Wszystkich,
Skakałem z Jarkiem niedawno, bo 30.06.07r. i tak mnie wciągnęło, że chcę tam wrócić.
Jarek pokazał mi, że mimo iż nie urodziliśmy się ptakami ... to jak one możemy czuć się tam w górze ... wolni.
Jarku dzięki i kiedy niedługo zacznę kurs AFF liczę że będzimy mogli się spotkać ję jeszcze tam w górze !!
21-06-2007 15:53
autor: Mirosław Kondej
cd. wpisu poniżej: stajemy w progu, adrenalina zatrzymała moje funkcje życiowe, przechylamy się, salto i zaczęło się!!! Opisywanie tego jest trudne. To trzeba przeżyć, ponieważ nie ma z czym tego porównać.Później był drugi tandem, a teraz skaczę sam. I co tu dodać?
Pozdrawiam
21-06-2007 15:45
autor: Mirosław Kondej
Witam wszystkich!
Mój opis wrażeń ze skoku z Jarkiem różnić się będzie zapewne od innych z kilku powodów. Po pierwsze piszę ten komentarz po niemal roku od skoku, po drugie piszę go jako skoczek uczeń po AFF-ie i kilkudziesięciu samodzielnych skokach z 4000m.
Z tego co pamiętam było to tak: pobudka w domu, decyzja że jadę na lotnisko, spotkanie z Jarkiem, kombinezon na siebie, jakieś szelki z karabińczykami itp., wsiadamy do Don Antonio (AN 28), lot, jakiś brzęczący sygnał i nagle - gdzie ci ludzie którzy przed chwilą tu siedzieli?!!! Aha, poszli sobie do tej ziejącej dziury z tyłu i po prostu wyszli. Fajnie, tylko że teraz kolej na mnie!
10-06-2007 23:18
autor: Beata Błaszczyk http://www.tandemy.waw.pl
Dzisiaj wróciłam w chmury. Drugi krok. Cały czas zapiera dech z wrażenia. Było cudownie. Inaczej niż za pierwszym razem. Muszę zobaczyć jak będzie za trzecim razem. Ciągle brak słów...to po prostu trzeba przeżyć, i znów, i znów... tam się tyle dzieje, że trudno uwierzyć, to na pewno jest zupełnie inna przestrzeń. Nie ma na ziemi nic takiego niebieskiego. Jeszcze raz "dzięki" ale dzięki to i tak za mało. nic na świecie nie daje tyle energii i życia. po prostu nie ma wyjścia trzeba tam wracać i stawiać następne zaczarowane kroki. BeataB
05-06-2007 17:34
autor: Albert
Witam Szanownego Pana, Od wczorajszego skoku minęło prawie 24 godziny a w mojej głowie przelewają się jeszcze same pozytywne emocje oczywiście wiem komu je zawdzięczam. Jarku BARDZO DIĘKUJĘ bo to co zobaczyłem tam w górze to rzeczywiście jakaś magia to jedna z najwspanialszych przygód mojego życia. Po pierwszym skoku trudno mi jeszcze określić czy jest to przygoda na całe życie, ale prawdopodobnie zostanę Twoim klientem i zaproszę jeszcze moich znajomych, którzy też mają takie ciche marzenia. Moje już się ziściło. JESZCZE RAZ DZIĘKI DLA CIEBIE I WITKA. Pozdrawiam
29-05-2007 15:54
autor: Łukasz Artecki http://polskilek.pl
25.05.07
Było fantastycznie !!!
Podróż życia !!!
Jarek, Zbyszek wielkie dzięki.
Napewno wrócę.
13-05-2007 20:08
autor: Beata Błaszczyk http://www.tandemy.waw.pl
12.05.07- byłam tam i chyba zmieszałam się z chmurami, trochę tych chmur mam teraz w sobie i trochę mnie zostało w chmurach i niech tak już zostanie. Nigdy nie brakowało mi słów, a teraz brakuje i dobrze bo tego nie da się opisać. Jarek otwierasz inne przestrzenie i wprowadzasz w nowy wymiar, to jak przebudzenie. DZIĘKI.
Nie ma watpliwości, nie ma strachu...jest niebo, chmury, Jarek, Zbyszek i ja.Dzięki za spacer w niebie, na pewno tam wrócę, z Wami. Aniu dzięki, że czekasz na ziemi, to pozwala spokojniej wrócić (tylko częściowo, bo tak naprawdę to tam się zostawia trochę siebie, na zawsze).
05-05-2007 19:55
autor: Izabela Guszpit
Paweł już wszytsko napisał... ja tylko powiem WIELKIE DZIĘKI dla Jarka i Zbyszka... Było cudownie... Zaręczyny nie banalne(dziewczyny macie czego zazdrościc:])
03-05-2007 14:08
autor: Paweł Rembieliński http://www.rembielinski.onet.pl
zgadzam sie z Marcinem....skakalismy przed nim 01.05.2007, a ja na dodatek zareczylem sie w samolocie przed skokiem....to jest jazda...a jak dziewczyna sie zgodzila to juz moglem skakac nawet bez spadochronu(dodalo mi skrzydel) :) pozdrowienia dla wszystkich ktorzy nam pomogli skoczyc JAREK ZBYCHU SZYMON...dzieki za tak wspanialy dzien..napewno bedzie nastepny raz.
02-05-2007 18:23
autor: Marcin Marczewski http://www.marcinmarczewski.pl
WOW!
Byłem, zaliczyłem!
Było fantastycznie - wszystkim polecam. Nic nie boli, nie ma żadnego strachu, piekne widoki i to naprawde nic trudnego.
Jarku, wielkie dzięki za skok ze mną! Wszystkim już polecam skakanie z Tobą!
Zrobiłem tez filmik www.marcinmarczewski.pl/skok.wmv
I JUŻ LADA CHWILA BĘDE TAM PONOWNIE :)
27-04-2007 19:04
autor: Jarek Boroń http://www.tandemy.waw.pl
Zaczeliśmy skoki w sezonie 2007. Gratulacje dla Ani,Marzeny,Samuela,Krzyśka,Huberta i najmniejszej z tego grona Patrycji.
Miło było z wami spędzić ten pierwszy dzień skoków.Blue Sky.Jarek Zbyszek i Ania.
17-04-2007 20:28
autor: Anna Sierzan http://www.namioty.com.pl
Skoczyłam 14.04.07.na początku z zamkniętymi oczami, ale gdy je otworzyłam poczułam coś wspaniałego we mnie w środku, nie było mojego ciała, nie czułam, że spadam. Zobaczyłam coś niebywale pięknego, to zupełnie co innego widzieć obraz z samolotu , a co innego zawisnąć w przestrzeni między niebem a ziemią. Jeszcze raz wielkie dzięki dla Jarka i Zbyszka. Ich łagodne uśmiechy spowodowały, że nie czułam strachu ani obaw przed skokiem. To profesjonaliści w pełnym wydaniu. Pewnie skoczę jeszcze raz, ale tym razem z otwartymi oczami.To bardzo głębokie przeżycie, od którego do dziś nie uwolniłam się i chyba tak do końca nie chcę.
28-10-2006 21:25
autor: Weronika http://www.wp.pl
w kombinezonie w kolorze cytryny, wyskoczyłam z samolotu...porażająca prędkość i siła, która nie pozwala na utrzymanie mięśni twarzy w jednym miejscu :)szarpnięcie-otwarty spadochron i...cudowne zawieszenie między Ziemią a niebem.Wszystko zakończone lądowaniem na psie ;)Piękna, niezwykła przygoda,ale i tak najważniejsze za pierwszym razem jest chyba to, kogo ma się doczepionego do pleców. Jarku-dziękuję :))))
27-10-2006 15:53
autor: Maciek
To kilkadziesiąt sekund prawdziwej wolności. Nic już wtedy nie zależy od ludzi którzy zostali na dole- od żadnego z nich. Niczego nie trzeba udawać, chyba nawet nie można... Nikt cię tu nie ocenia i nikogo ty nie oceniasz, po prostu spadasz. Jest tylko natura i ty, ze swoimi silnymi emocjami- prawdziwa wolność. Ale uwaga!!!!!!! to uzależnia!!!!!! ja uzależniłem się po 2 razach. :) Pozdrowienia dla Marcina Bieleckiego!
22-10-2006 21:11
autor: Darek Kosiorek http://brak
wielkaaa przygoda!!!!wolność, prędkość, wiatr, widoki i pełen profesjonalizm instruktorów - STARY dzięki za wielką frajdę i przygodę!Napewno jescze kiedyś polecę!
21-10-2006 10:51
autor: Grzechu i Puchu
siemka!
Co tu dużo pisać kiedy sie tego nie da opisać. Tego trzeba spróbować.Zrobiliśmy w weekend w dwa dni łącznie ponad 1000km.żeby skoczyć w Chrcynnie i co? i waaaarto było!!!!Zaje... sprawa, widoki,predkośi, wrażenia taaaaaaakie!!!kupel mowil ze w zołtym kombinezonie wygladalem jak kanarek hehe on w różowym.... wygladal jak wabik na jastrzebie;)naprawde cos wpsanialego tak latac. Stwierdzilismy ze jak wpadnie troche kasy to zorbimy kurs, jeden skok... a mozna sie zakochac!Pozdrowienia dla Banana,Konia i Artura któy nas filmował:)Szczecin pozdrawia
02-10-2006 22:01
autor: Jarek Boroń http://www.tandemy.waw.pl
Wielkie dzięki za pozdrowienia.Potwierdzam byliśmy w niebie razem z Wami .
Jesteście cudowną parą. Ściskam i pozdrawiam Jarek Boroń"KONIU"
01-10-2006 22:44
autor: Maciek http://www.madry.eu
Efka obiecała że swoje wspomnienia opisze krócej :). Póki co pozdrawiam w jej imieniu!
01-10-2006 22:39
autor: Maciek http://www.madry.eu
Poniżej moje wspomnienia w odcinkach (czytac od 1 do 7 :). Pozdrowienia dla Jarka i Zbyszka !!!
01-10-2006 22:36
autor: Efka i Maciek http://www.madry.eu
EiM 7
Początkowo zbagatelizowałem to ponieważ nie było bolesne. Kłopot zaczął się gdy podchodząc do lądowania Jarek kazał mi podciągnąć nogi do góry żeby wylądować z użyciem tylko własnych. Tak osłabłem że nie mogłem nimi ruszyć. Jakimś rzutem na taśmę uniosłem je kilka centymetrów wyżej i to chyba wystarczyło bo po chwili siedziałem cały, zdrowy i szczęśliwy na trawie. Jarek i Zbyszek - jeszcze raz dziękuję wam. W końcu uratowaliście mi życie. :)
01-10-2006 22:34
autor: Efka i Maciek http://www.madry.eu
MiE 6
Wszystkiemu towarzyszy uczucie jakby nagle wielka winda porwała nas w przeciwnym kierunki. Po chwili wszystko się stabilizuje i już szybujemy na wspaniałym żółtoczerwonym spadochronie. Jesteśmy na wysokości ok 1200 metrów. Stąd widać już wyraźnie kształty na ziemi, budynki, samochody, ludzi jak małe mróweczki. Kolej na karuzelę. Jarek pokazuje na czym polega sterowanie latającym skrzydłem. Można nawet samemu popróbować choć przyznaję że robię to nieśmiało. Wszystko byłoby ok gdyby nie to, że jedna z taśm mojej uprzęży przesunęła się w stronę szyi i delikatnie naciskała mnie w okolicę tętnicy.
01-10-2006 22:31
autor: Efka i Maciek http://www.madry.eu
MiE 5
To niesamowite podałem mu rękę spadając z prędkością ponad 200 km/h. Pomachaliśmy sobie. Nie potrafię powiedzieć ile to trwało. Emocje są tak silne, że całkowicie zatracam poczucie czasu. Wreszcie czuję umówione wcześniej delikatne uderzenie w ramiona. To sygnał od Jarka, że nadszedł czas aby skorzystać z wielkiego plecaka, do którego jesteśmy przypięci. Jego zawartość ma nam pomóc bezpiecznie wylądować.
Z furkotem, nad naszymi głowami pojawia się spadochron. Miło widzieć go w tym miejscu. Jest jak wielki kolorowy motyl. Z boku wydaje się o wiele większy.
01-10-2006 22:29
autor: Maciek i Efka http://www.madry.eu
MiE 4
Pod nam otchłań głęboka na 4 kilometry... i nagle lecimy głową w dół. Prędkość rośnie w takim tempie, że trudno zrozumieć i poczuć co się dzieje. Uczucie jest nieznane dotąd i niesamowite. Przez moment spadamy głową w dół. Po chwili Jarek w sobie znany sposób odwraca nas do pozycji, z którą błędnik radzi sobie lepiej. Spadamy swobodnie. Dla takiej chwili warto poświęcić całe niedzielne popołudnie. Teraz już wiadomo gdzie jest góra a gdzie dół. Prędkość jest oszałamiająca. Pęd powietrza aż przytłacza. Nagle metr przed nosem pojawia się Zbyszek. Uśmiecha się wyraźnie i podaje mi rękę.
01-10-2006 22:28
autor: Efka i Maciek http://www.madry.eu
MiE 3
Przecież jest tu ok 15 osób i wszyscy wyskoczą. Choćby nie wiem co nie można się już wycofać.
Ostatnie ustalenia. Ostatnie spojrzenia na wysokościomierz zapięty na dłoni. Jesteśmy 4 kilometry nad ziemią. Zapala się zielona lampka i słychać sygnał. Znaczy że możemy skakać. Wymiana charakterystycznych gestów znanych z teledysków, które tu jednak nabierają treści, znaczenia i siły: „możesz liczyć na mnie”. Jeden po drugim samolot opuszczają kolejne osoby. Krokiem kulawej kaczki człapiemy do wyjścia z tyłu samolotu. Jesteśmy na końcu kolejki. Wyskoczyli już chyba wszyscy. Teraz my. Na pół sekundy zatrzymujemy się na progu.
01-10-2006 22:24
autor: Efka i Maciek http://www.madry.eu
Zbyszek, z takim samym uśmiechem, obiecał że sfilmuje nas w powietrzu. Jeszcze kilka żartów, pytań i wyjaśnień i zapiąłem się w kombinezon. Uprząż ciasno dopięta. Chwila oczekiwania na trawie w promieniach słońca. Ekscytacja gwałtownie rosła. Wreszcie hasło, że ładujemy sie do Antka (Antonow An-28).
Huk silników zagłuszał ostatnie wahania i wątpliwości. W Antku ciasno jak cholera ale przecież nie chodzi o to żeby się nim wozić tylko żeby po paru minutach lotu w górę rozpocząć lot w dół – już bez Antka. W samolocie ostatnie wątpliwości odchodzą bezpowrotnie.
01-10-2006 22:21
autor: Efka i Maciek http://www.madry.eu
MiE 1
Tydzień temu, słońce zaświeciło od samego rana. To był znak, że zrealizujemy nasz plan właśnie tego dnia. Nosiliśmy się z tym zamiarem od 8 tygodni. Był więc najwyższy czas. Na lotnisku mieliśmy być o trzynastej. Nie było łatwo. Dobudzić Efkę w niedzielę rano nie sposób. Jakoś sie udało i chwilę po pierwszej byliśmy na lotnisku.
Piknikowa atmosfera. Młodzi, starsi, jacyś Francuzi - wszyscy skaczą na spadochronach. Zapytałem o Jarka. ..."właśnie spadł na ziemię- o ten w żółtym kombinezonie". Przywitał nas uśmiechem, tym uśmiechem, którym witają ludzie mający wiatr we włosach. Później krótkie szkolenie, co i jak w czasie skoku.
28-09-2006 23:16
autor: Renata Kuśmierczyk http://www.tandemy.waw.pl
Zajeb...!!!Coś pięknego.Trzeba skoczyć,żeby zrozumieć.Więc kto morze,niech skacze!!!!
14-09-2006 22:49
autor: tomasz bolek http://www.salonopon.pl/atol
SKAKAŁEM 12.09.2006 GDAŃSK. Witam Jarku {KONIU}dzięki Tobie,kamerzyście {imie jak zwykle zapomniałem }Przeżyłem niesamowitą i upragniona przygode w odchłani wiejacego wiatru,swiecacego słonca.Było wspaniale,zero strachu,zdenerwowania,działasz bardzo uspakajaco na ludzi .Ta przygoda dała mi możliwosci odkrycia w sobie pozytywnego szaleństwa ,które w was dostrzegłem i którego wam pozazdrościłem .Pozdrawiam i do ponownwgo spotkania w przestworzach READY.STEADY.GO !!!TOMEK.B.Pozdrów wszystkich.
04-08-2006 13:22
autor: Joanna Neumann http://www.anest.pl
Jakież to czarodziejskie doświadczenie!
Mocne, jak śliwowica.
Nieprawdopodobne, jak śnieżyca latem.
Nieodwracalne, jak narodziny.
Kojące, jak szum morza.
Dzikie. Absolutnie dzikie.
Uwiodła mnie chmura… bez jednego słowa, a byłam pewna, że można mnie uwieść tylko słowami.
24-06-2006 11:23
autor: Kuba Skomorucha http://extremeracing.pl
Wrażenia niesamowite, nie do opisania, przynajmniej nie moim zakresem słów =) po prostu zaje...
08-05-2006 23:07
autor: Marcin
Nie chce sie powtarzac za Karolina, moje odczucia byla prawie takie same.
Wspomne tylko ze juz jak lecielismy samolotem to po glowie blyskaly mi mysli "w co ja sie sam wpakowalem !!" ale do odwaznych swiat nalezy :) bylem tak przestraszony, ze mysle ze sporo wrazen do mnie nawet nie dotarlo , wiec kiedys napewno powtorze skok :)
Najatrudniej bylo mi w fazie swobodnego spadania , ciezko bylo zlapac powietrze i do tego szok tym co sie dzieje ... wrazenie niezapomniane !!!! polecam kazdemu wraz z filmowaniem skoku, bo po 2 dniach sam nie moge uwierzyc, ze to sie wydarzylo naprawde, to tak odmienne od normalnej ludzkiej dzialalnosci ...
d
06-05-2006 22:43
autor: Jarek Boroń http://www.tandemy.waw.pl
Witam. Dziękuję za zaufanie i gratulacje dla Marcina i Jarka z którymi miałem przyjemność skakać 06.05.2006.
Było nam miło gościć Was w chmurach.Pozdrawiamy Jarek Boroń i Zbyszek Domalewski.
04-05-2006 11:48
autor: Karolina Kurowska
Skakałam w niedzielę (23.04.06).
Był to prezent na 18-te urodziny od przyjaciółki...Trudno jest mi napisać coś o całym wydarzeniu, gdyż jest to przeżycie, którego się słowami chyba nie da określić...
Wszystko odbywa się tak, jak tu jest napisane na stronie..dokładne objaśnienie przez Jarka, instruktora, tego co się będzie działo, potem przygotowanie do skoku (założenie kombinezonu, uprzęży), wlot samolotem na 4000m, wyskok, otwarcie spadochronu, ladowanie...
Przed skokiem myślałam, że największy problem to przełamanie bariery psychicznej, gdy stoi się już na progu samolotu, przed samym wyskokiem. Ale gdy stanełam już w tamtym miejscu było tylko "ready, steady, Go!!!" i podmuch powietrza, spadanie w dół..najpiękniejsza chwila. Choć spadanie trwało ok. 45 sekund, wydawało się to dla mnie kilkoma wyjatkowo krótkimi chwilami. Potem szarpnięcie otwierajacego się spadochronu, absolutna cisza, i frunięcie nad ziemią..Lecąc z otwartym spadochronem można się naprawdę fajnie bawić, kręcić się robić przeróżne ewolucje i patrzeć jak nisko wiruje ziemia...potem lądowanie i przyjaciele czekający na dole..
Dobrze, że z całego wydarzenia mam nagrany film, bo chyba nikt by mi nie uwierzył...
W podsumowaniu powiem tak: Było BOSKO, jeśli ktokolwiek lubi extremalne zabawy, które zapamięta na długo, śmiało powinien zapisać się na skok ze spadochronem..a potem powie, że umie latać..
Dzięki Jarek za niesamowitą przygodę i Marzenko, bo dzięki Tobie i Twoim szalonym pomysłom mogłam to przeżyć :*
Pozdrawiam,
Karolina
Jarosław Boroń: jarek
Wykonanie: www.StudioGraficzne.com